Blog > Komentarze do wpisu
Krzysztof i Luiza

Konferencja prasowa K.Rutkowskiego to już przekroczenie dobrego smaku.

A skąd Luiza w tytule? Trochę dla zgrywy. Luiza to pani „narzeczona”, jak przedstawia ją K.Rutkowski (i to podejrzanie często) przy licznych wypowiedziach dla mediów. Nie wiem o co mu chodzi. Chce się pochwalić i podzielić swoim szczęściem? Jak też miałem narzeczoną, która jest obecnie moją żoną. Niemniej nie wpadłbym na to, żeby pokazywać moje szczęście na konferencjach w sprawie tragicznej śmierci cudzego dziecka.

Po wczorajszej konferencji prasowej, wiem że jest to człowiek co najmniej niepoważny, który śmierć dziecka wykorzystał do autopromocji. Pozostaje pytanie na ile są temu winne media komercyjne, które nie mają umiaru w nakręcaniu spektaklu. Patrzę na show Rutkowskiego przez okienko TVN24 i zaczynam się zastanawiać czy redakcja tej stacji ma jeszcze jakiekolwiek opory moralne. Pewnie nie, bo w końcu ustawa o rachunkowości, która określa co to zysk, nie podaje w jakich okolicznościach zysk jest moralnie niedopuszczalny.

Moim zdaniem media powinny spojrzeć na siebie m.in. przez pryzmat tuby propagandowej jaką się stały dla K.Rutkowskiego. Liczę na dyskusję.

Nie ma co ukrywać, że ton dyskusji o sprawie tragicznie zmarłej dziewczynki i pracy policji nadaje obecnie K.Rutkowski. Rzuca opinie i zarzuty z taką prędkością, że oskarżeni nie nadążają się bronić, a media podejmują wątki w takiej tonacji jak sobie tego życzy K.Rutkowski. Media mogą i powinny go kontrować, i wtedy jego gwiazda zblednie, ale nie chcą bo spadnie oglądalność.

K.Rutkowski na prośbę rodziny zaangażował się w sprawę. Ryzykował dużo. W przypadku faktycznego porwania dziewczynki na adopcję czy organy (czyli że mała Magda byłaby przypadkową ofiarą) lub gdyby była ofiarą zboczeńca, Rutkowski nie miałby szans na jej odnalezienie, bo nie dysponuje takim zapleczem jak policja. Kiedy się weźmie pod uwagę wszelkie możliwe warianty, to „Rutkowski patrol” miałby szansę w niewielkiej ich części. Obawiam się że K.Rutkowski miał po prostu szczęście i dlatego za wszelką cenę chce je na wszelkie sposoby wyeksploatować medialnie. Aż do bólu.  Wiele nie ryzykował. W końcu poprosiła go rodzina i w razie porażki mógłby powiedzieć, że nie ubiegał się o to zlecenie. Po drugie media nie poświęciłyby mu wiele uwagi. Po trzecie sporą część pracy operacyjnej robiła za niego policja. Ma opinię skutecznego „twardziela”, a fakt iż to rodzina proponowała współpracę pozwolił mu postawić warunek, że jego ekipa będzie bliżej rodziny. Bliżej niż policja. Ten paradoks pozwolił mu uzyskać przewagę nad policją. On był bliżej rodziny. W przypadku gdyby dziecko zniknęło w powodów rodzinnych (śmierć zadana przez członka rodziny, porwanie ..) prawdopodobieństwo sukcesu było spore. Dziewczyna wiedziała, że dość nieudolnie ukryła zwłoki dziecka i że policja z natury rzeczy uporczywie sprawdza wątek rodzinny. To standard w takich sprawach. Matka dziecka zdawała sobie sprawę, że wątku porwania długo nie utrzyma. Tym bardziej  że, co już wiemy z mediów, w rodzinie były nieporozumienia dotyczące opieki nad dzieckiem przez matkę i policja już wiedziała że „dziwnie” się zachowuje, a jej wersja wydarzeń nie jest spójna.

K.Rutkowski swoją „grę operacyjną” przeprowadził w idealnym momencie. Bieg wydarzeń zawężał czas i miejsce kiedy prawda będzie wykryta. Policja pracowała na jego sukces. Z jednej strony policja prowadziła działania, które uświadamiały matce dziecka że odgrywanie porwania nie potrwa już długo. Że to być może kwestia dni lub tygodni. Z drugiej strony K.Rutkowski miał większe szanse szybciej wyczuć moment słabości. Jego pojawienie się z natury rzeczy wypchnęło policję na z najbliższego kręgu osób współpracujących z rodziną. Zresztą, jak się okazało, robił to („gra operacyjna”) w porozumieniu z rodziną ojca dziecka i trochę za ich sugestią. Dzięki temu odpowiedzialność moralna za porażkę „gry operacyjnej” w znacznym stopniu spadłaby na rodzinę. Na nich zrzuciłby winę, twierdząc ze mataczyli. Ponadto to co jemu by wybaczono, to policji nie. Inaczej mówiąc policjanci nie mieli takiego komfortu jak K.Rutkowski. Jemu społeczeństwo pozwala na więcej, a policjantom patrzy na ręce.

Gdyby dziewczyna była twardsza (np. odmówiła współpracy z K.Rutkowskim) Rutkowski stałby w miejscu, a po pojawieniu się adwokata, bezpośredni dostęp do dziewczyny (i być może całej rodziny) byłby dla niego zamknięty. Chyba wiele nie brakowało, bo podała mu pierwotnie nieprawdziwe miejsce ukrycia zwłok dziecka. Ponadto umyka nam to, że ta porażka utrudniłaby dostęp do dziewczyny policjantom. Oni na przeprowadzenie „gry” (będąc lepiej przygotowani niż Rutkowski) nie mieliby już szans.

Chęć odtrąbienia sukcesu ośmieszyła K.Rutkowskiego i jego „profesjonalizm”. Czując oddech policji na plecach szybko zawiadomił media o sukcesie. Nawet nie sprawdził co było w tzw. zawiniątku, ale zapach zwłok poczuł (przy minus kilkunastu stopniach!!!). To jedyna wpadka z której musiał się tłumaczyć. A tłumaczył się idiotycznie. Na przykład, że przy minus 18 stopniach myślenie jest utrudnione. Mało kto dzisiaj zwraca uwagę, że to totalny brak profesjonalizmu. Totalny!!

Skierowanie kamer na siebie K.Rutkowski wykorzystał perfekcyjnie. Kreował konflikt z policją, jej nieudolność i swoją skuteczność. Wczoraj posunął się dalej. Konferencja prasowa była w zasadzie bardziej o nim niż o sprawie śmierci dziecka. Dowiedzieliśmy się, że licencję stracił za rzekomą skuteczność i ponownie, by zniechęcić media do zajmowania się jego osobą, pokazał się jako jedyny sprawiedliwy i moralny na tle beznadziejnej policji, polityków itd. Dziennikarze zamiast zająć się nim i demaskacją żałosnego PRu K.Rutkowskiego, zaczęli zadawać pytania rodzinie obecnej na konferencji.

Rodzinę reprezentowała tylko jedna strona, ojciec dziecka i babcia (matka ojca). Ściąganie rodziny na swoją konferencję to obrzydliwy chwyt, służący poprawieniu wizerunku autora (ba, reżysera) telewizyjnego spektaklu. Rodzina ojca dziecka chciała zrzucić z siebie odium winnych. W tym zakresie mogę ich zrozumieć, ale pokazując się na kiepskim spektaklu Rutkowskiego, pozwoliła się wykorzystać i uwiarygodniła jego metody autoprezentacji. Z rodzinnego punktu widzenia, spektakl był tendencyjny bo nie znamy zdania matki dziecka i jej rodziców oraz opinii policji o całej rodzinie. Rodzina niestety też nie zachowała się chyba rzetelnie, bo wdała się w publiczne wygłaszanie oskarżeń pod adresem policji a ta dementowała zarzuty i pokazywała stosowne dokumenty. Rutkowskiemu to pewnie obojętnie, bo dla nie go rodzina na konferencji to już tylko element dekoracji.

Żal mi w tym policji i policjantów. Z natury rzeczy nie mogą się wdać w medialną pyskówkę z Rutkowskim. On posługuje się posądzeniami i prostackimi metodami niszczenia innych. To tłumaczy łatwość nawiązania współpracy z Lepperem i jego Samoobroną. Policja śledztwa nie skończyła, a Rutkowski umył już ręce po robocie.

Fantastycznie zagrał K.Rutkowski mediami (głównie komercyjnymi). Ma pełną świadomość jak media podejmą jego zarzuty i jak działają. Dla mediów liczy się show i on je dostarczył.

środa, 08 lutego 2012, kanapowy_obserwator

Polecane wpisy